>start >nasze miasto >legendy
wyślij | drukuj | .TXT
Kiedy jeden włos może zmienić serce złodzieja
Warszawskie legendy
Nasze miasto
Zaproszenie
Warszawa w liczbach
Warszawa w obiektywie
Dzielnice
Oficjalne symbole miasta
Prezydenci m.st. Warszawy
Honorowi Obywatele m.st. Warszawy
Miasta Partnerskie
Historia Warszawy
Warszawskie legendy
Warszawskie mosty
Plan miasta

Jak w każdym mieście tak i w Warszawie pełno było drobnych złodziejaszków i rzezimieszków, którzy to jednak wcześniej czy póŸniej trafiali pod sąd rady miejskiej, a następnie do lochów.

Ale był w Warszawie Makary Kulawik, o którego profesji wszyscy wiedzieli nawet daleko poza regionem mazowieckim. Chyba najlepszym był złodziejem, jakiego Warszawa od niepamiętnych czasów w swych murach miała. Cała czas straż miejska była postawiona w pogotowiu aby Makarego na gorącym uczynku złapać. Czyniono to jednak bezskutecznie, bo był mistrzem w swoim fachu. Lecz szczęście wieczne nie jest.

O tym przekonać się miał Makary Kulawik na własnej skórze. W swych poczynaniach sięgał coraz dalej i bardziej odważnie.

Razu pewnego zakradł się do Świętojańskiej Fary i skarby składane przez wiernych skraść postanowił. Po cóż bowiem drewnianemu Chrystusowi takie skarby, które jego samego uczynią bogaczem na miarę Sapiehy lub Radziwiłła.

Kiedy to złodziej już miał schodzić z najwyższej kondygnacji ołtarza, skąd zdejmował złotą koronę Chrystusa, ręka posągu złapała go za włos. I to jak!? - tylko za jeden włos. I mimo usilnych starań, nijak się nie udało Makaremu uwolnić z owej Chrystusowej pułapki.

Rano zastał Makarego w ten sposób uwięzionego kościelny Sebastian, który od razu na ratunek wezwał organistę Jacentego, księdza proboszcza i wikarego. Ale oto tłum gapiów mnożyć się począł bo wierni na mszę świętą poranną zbierać się zaczęli. Ale jak tu najszybciej złapanego na gorącym uczynku wielkiego złodzieja ukarać?

Wójt Wawrzyniec Krupa łotra zdjąć nakazał i w żelaznej klatce przed ratuszem umieścić. Lecz jakże go zdjąć. Próbowało to zrobić dwóch największych strażników i bezskutecznie. Przypalić ten jeden włos także próbowano, ale bez efektu. Dziw wziął wszystkich, kiedy podsadzona pod włos świeca nie spaliła go, a jedynie lekko smaliła.

Cęgami więc do cięcia najgrubszej blachy włos odciąć postanowiono.

Ale to cud jakiś, bądŸ nie daj Boże diabelskie czary tego włosa przeciąć nie dały. Tego już było ze wiele. Z braku rady na zaistniałą sytuację, komuś do łepetyny pomysł wpadł taki, co by do świątyni kata zawołać i na miejscu łotrowi głowę ściąć. Ale od razu bunt powstał - było by to bowiem grzechem śmiertelnym krwią grzeszną ściany świętego miejsca kalać.

Do tej pory cicho siedzący wikary wpadł na pomysł taki, aby łotrowi w konsekwencji grzech i winę wybaczyć, i na wolność wypuścić, mówi się bowiem "(...) odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom (...)".

Radę postanowiono wypróbować od razu i od Makarego groŸny tłum odstąpił. Posąg Chrystusa palce na włosie lekko rozluŸnił i Makary został uwolniony.

I stało się to, czego nikt raczej wcześniej przewidzieć nie mógł. Makary Kulawik spod Gnojnej Góry się nawrócił. Za uczciwie zarobione pieniądze w warsztacie płatnerskim u mistrza Szymona pomagał biednym i niedołężnym. A jego dzieła, wykonywane bardzo zręcznie i kunsztownie złodziejskimi palcami były znane nie tylko na całym Mazowszu i w całej Polsce, ale i w samej Pradze, Kijowie, Wiedniu, Paryżu, Madrycie czy Rzymie.

A co się działo w Świętojańskiej Farze i z posągiem Chrystusa? W czasie Insurekcji Kościuszkowskiej wszystkie tamtejsze skarby zostały przetopione i ofiarowane Narodowi.

W czasie okrutnej wojny, posąg ukryty został w podziemiach dominikańskiego kościoła Świętego Jacka. Na swoje pierwotne miejsce Cudowny Pan Jezus powrócił dopiero w 1948 roku, prowadzony parotysięczną procesją i umieszczony w kaplicy Baryczków, gdzie oczywiście znajduje się do dziś.

<<powrót

(c) Urząd m.st. Warszawa  |  mapa serwisu  |  webmaster  |  Start

Legenda o Syrence
Przedziwna opowieść o Warsie i Sawie
Jak nadwiślański lis gościł w mazowieckim zamku
Kiedy jeden włos może zmienić serce złodzieja
Komu chleb spleśniały stanie za specjały
Bazyliszek na Krzywym Kole
O mistrzu Twardowskim, mniszchowych braciach i wielce urodziwym duchu
O nadwiślańskiej Biedzie i gnacie wołowym
Jak Maćko Kwasiżur diabła Chmielorza ośmieszył
Pustelnia trzech krzyży
Złota Kaczka