Miasto Stoleczne Warszawa

Dziesiątki miejsc na poranne spacery

Ratusz o ataku na uchwałę krajobrazową

opublikowany: poniedziałek, 6. lipca 2020 - 16:42, agolas agolas

Rada Warszawy przyjęła uchwałę krajobrazową długo po zawarciu przez miasto umowy na nowe wiaty przystankowe. I to niemal jednogłośnie, także głosami PiS – przypomniał zastępca prezydenta Warszawy Michał Olszewski. Wyjaśnił ważne aspekty, których zabrakło w materiale TVP o rynku reklamy w Warszawie.


TVP  w materiale „Platforma układu” z 5 lipca sugeruje, jakoby urząd m.st. Warszawy z powodów politycznych faworyzował firmę AMS i poprzez m.in. uchwałę krajobrazową wsparł jej pozycję na warszawskim rynku reklamy zewnętrznej. W materiale zabrakło informacji, czym są ustawa krajobrazowa, samorządowe uchwały krajobrazowe oraz czego dotyczy umowa Warszawy z AMS, a de facto: konsorcjum AMS i Ströer. Wszystkie te kwestie wyjaśnił Michał Olszewski, zastępca prezydenta m.st. Warszawy.

Radni PiS też wsparli uchwałę

Uchwała krajobrazowa – pilnie potrzebna w Warszawie – została przyjęta przez Radę Warszawy w styczniu 2020 r. głosami niemal wszystkich radnych. Poprzedziły to długie prace i konsultacje. Za jej przyjęciem było 53 radnych, w tym 14 z PiS. Nikt nie był przeciw, wstrzymało się trzech radnych PiS. Podstawą przyjęcia uchwały była ustawa krajobrazowa z 2015 r. – dała ona samorządom narzędzia do walki z zalewem reklam.

- Kompletnie nie potrafimy zrozumieć, dlaczego na przedmiot ataku wzięto uchwałę krajobrazową, która zyskała pełen konsensus społeczny i polityczny – mówił Michał Olszewski. - To radni PiS domagali się dalej idących zmian w uchwale i jeszcze większej ingerencji w rynek reklamowy. Co więcej, radni PiS domagali się tego, by ta uchwała weszła szybciej, niż przewidywaliśmy to jako stołeczny ratusz – dodał.

Jak podkreślił, uchwała krajobrazowa powstała w obronie interesu warszawiaków i  po długich konsultacjach z nimi: – Co więcej udało nam się wypracować kompromis zadowalający nie tylko dla mieszkańców, ale również branży reklamowej – dodał Olszewski.

Umowa na wiaty bez związku z uchwałą

TVP w swoim materiale połączyła sprawy bez związku: samą uchwałę i zawartą na długo przed nią - jeszcze jesienią 2013 r. - umowę miasta z konsorcjum firm AMS i Ströer na budowę wiat przystankowych. Konsorcjum musiało najpierw w otwartym postępowaniu wygrać przetarg na budowę ponad 1,5 tys. wiat - około połowy wszystkich w mieście. W zamian przez określony czas może na nich zarabiać, umieszczając reklamy. Firma AMS zawarła podobne umowy w innych miastach, gdzie też zaoferowała najlepsze warunki.

- Jest dla nas niezwykle niezrozumiałe, dlaczego wiąże się umowę zawartą pod koniec 2013 r. z uchwałą przyjętą w styczniu 2020. Naprawdę trzeba by być nie lada demiurgiem, by opracować szatański plan w 2013 r., wiedząc, co się wydarzy w 2020 - aby powiązać te dwa fakty, czyli umowę podpisaną na skutek konkurencyjnego przetargu z uchwałą, która powstała w oparciu o przepisy zmienione w roku 2015. Szanowni państwo, tu się nic nie trzyma kupy – zauważył Olszewski.

Umowa na budowę wiat – o co chodzi

- Niezrozumiałe jest dla nas wysuwanie tezy o monopolistycznej pozycji konsorcjum tych firm. Umowa zawarta została z AMS i Ströer – konkurencyjnymi firmami, które zawiązały konsorcjum – na wymianę połowy z ok. 3 tys. wiat, które mamy w Warszawie. Co więcej, umowa ta została zawarta na podstawie uchwały rady miasta. Prezydent, podpisując ją w roku 2013, posiadał zgodę rady miasta na jej zawarcie. I, co ważne, to był konkurencyjny przetarg, do którego każdy mógł stanąć. Nie każdy jednak był w stanie wykazać się takim potencjałem finansowym, aby móc zrealizować przedmiot koncesji. A przedmiotem było nie umieszczanie reklam, a zbudowanie wiat przystankowych. Wiat, które zostały zaprojektowane również w trybie konkursu – wyjaśnił Olszewski.

- Działanie warszawskiego ratusza w tej sprawie było przejrzyste, transparentne i konkurencyjne. Nigdy nie było podszyte żadnymi intencjami ingerowania w rynek reklam. Daliśmy wszystkim podmiotom szansę zrealizowania tego projektu – podkreślił.

Olszewski: Materiał ma związek z wyborami

- Nie rozumiemy również ataku na to, że przedmiotem krytyki jest projekt, który jest projektem powtarzalnym. W każdym europejskim mieście jest naturalne, że wykorzystuje się energię firm z branży reklamowej do budowy małej architektury. I taką sytuację mamy tutaj – mówił zastępca prezydenta Warszawy.

- Będziemy bardzo stanowczo odpowiadać na próby manipulowania danymi czy informacjami, które pojawiają się w przestrzeni publicznej, a które mogą mieć związek, a w tym przypadku naszym zdaniem mają związek, z trwającą kampanią o urząd prezydenta RP – podkreślił.

Co dalej z uchwałą krajobrazową

Warszawska uchwała krajobrazowa to jedna z wielu uchwalonych przez samorządy. Ich przyjmowanie umożliwiła Ustawa krajobrazowa z 2015 r. (Dz.U. 2015 poz. 774) - wyczekiwana przez  samorządy, bo pozwala im zapanować nad chaosem reklamowym i chronić krajobraz miast i miasteczek przed degradacją. Poza tym do uporządkowania tej kwestii zobowiązała Polskę konwencja krajobrazowa Rady Europy, którą ratyfikowaliśmy w 2004 r. Ustawa dała samorządom narzędzia do kontroli reklam, m.in. definicje prawne reklam, możliwość przyjęcia uchwał krajobrazowych, nakładania kar za łamanie zakazów i opłat reklamowych za korzystanie z przestrzeni.

Warszawska uchwała ogranicza głównie reklamę wielkoformatową w centrum miasta. Wbrew temu, co zarzucają miastu przeciwnicy, uchwała dopuszcza wielość lokalizacji i form reklamy (m.in. wiaty, słupy ogłoszeniowe, citylighty, billboardy, przejścia podziemne, metro, murale), w których specjalizują się różne podmioty rynkowe. Uchwała nie nakazuje zdjęcia już wywieszonych reklam – właściciele mają dwa lata na dostosowanie się do nowych przepisów.

Uchwała reguluje też inne kwestie, m.in. grodzenie osiedli.

W lutym 2020 r. wojewoda mazowiecki unieważnił uchwałę, w marcu miasto zaskarżyło tę decyzję – zajmie się nią teraz Wojewódzki Sąd Administracyjny.

Uchwały krajobrazowe przyjęły m.in. Nowy Sącz, Szczawno-Zdój, Olsztyn, Cieszyn, Gdańsk, Sopot i Piaseczno.